Logowanie

Ostatnio wyróżniony

powierzam ci
Poezja
powierzam ci kawałek siebie posmakuj słowa przela...
Więcej

Ostatnio zarejestrowani

  • marttaa89x
  • ClevelandMendoza67
  • AldridgeMichael2
  • HaagensenMcKay20
  • BjerregaardMohamad0

Obecnie zalogowany

  • Start
    Start Tutaj znajdziesz wszystkie wpisy dostępne na stronie.
  • Kategorie
    Kategorie Wyświetla listę kategorii tego bloga.
  • Tagi
    Tagi Wyświetla listę słów kluczowych, które zostały wykorzystane na blogu.
  • Blogerzy
    Blogerzy Wyszukaj ulubionego blogera na stronie.
  • Wpisy Zespołu
    Wpisy Zespołu Wyszukaj ulubiony zespół.
  • Archiwum
    Archiwum Zawiera listę wpisów, które zostały utworzone wcześniej.
  • Login
    Login Formularz logowania

Bajka o bocianie

Dodane przez w w Dla dzieci
  • Rozmiar czcionki: Większa Mniejsza
  • Przeczytano: 560
  • Komentarzy: 8
  • Drukuj

W dalekim kraju Smutostanie,
chłodnym i szarym jak popielnik,
Nie wiedział nikt, co to jest taniec
i każdy smutny był piekielnie.
 
Rządził tam Dąsacz – król ponury
ze smutną żoną swą, królową,
Wciąż na poddanych patrzył z góry
i wiecznie minę miał marsową.
 
Prowadził ciągle liczne wojny,
liczne potyczki i rozgrywki.
Wiódł żywot wielce niespokojny,
nie wiedząc, co to są rozrywki.
 
Król ze swą armią, moi mili,
przegnali z kraju wszystkie ptaki,
bo ich świergotu nie znosili,
a Król ogłosił edykt taki:
 
„Czy dzień powszedni, czy niedziela,
gdy nad Smutostan ptak  zabłądzi,
to do paskudy zaraz strzelać”.
Tak to ów Dąsacz, król zarządził.
 
Każdy poddany i poddana,
gdy sójkę ktoś wypatrzył w dali,
wróbelka, trznadla lub bociana,
z łuku im w kuper celowali.
 
Więc jak domyślasz się dziecino,
skutek okazał się fatalny.
Kiedy ostatni bocian zginął,
spadł również przyrost naturalny.
 
Myślą poddani zatroskani:
,„Gdy żaden bocian nie przyleci,
to kto przyniesie nam kochani
w tobołku śliczne, małe dzieci?
 
Ptactwo domowe nawet w bajkach,
potomstwa nie roznosi w dziobie.
Ale…wysiedzieć umie jajka!
Wyhodujemy boćki sobie!”
 
I w tajemnicy wprowadzili
w czyn te szalone swe pomysły.
Do Smutostanu już po chwili
jaj boćków zwieźli moc z nad Wisły.

Po prawie roku na tarasie,
gdy król przez słomkę pił Martini,
bocian z dzidziusiem w tym to czasie
przysiadł cichutko na kominie.
 
Śpiącej królowej pozostawił
tobołek razem z zawartością.
To sprytny naród cud ten sprawił.
Pałac wypełnił się radością.
 
Zmieniła życie smutnej pary
królewskiej,   mała okruszynka,
Śliczna panienka (to nie czary)
Na imię dali jej Martynka.
 
A jaki morał z bajki płynie?
By się narody rozmnażały,
kiedy ktoś marzy o dziecinie,
wystarczy jeno ptaszek  mały…     

Ewa Jowik, 12.01.2016 r.

Komentarze nie są dostępne publicznie. Proszę się najpierw zalogować , by zobaczyć / dodać komentarz.