kiedy pod sufitem spacerują małe i wielkie skalpele
kołysze się złowieszczo lampa rentgenowska
postrzępione obrazy spluwają na ziemię
wzburzona krew ścieka po ścianach
podświadomie wyczuwam
nad głową aureolę
jaźń kona
bez wściekłości w sobie chowam głowę w starych gazetach
ktoś mnie przydepnął jak szarą mysz na stronie
chcę krzyczeć lecz nic z tego nie znam mowy
noszę na sobie niewidzialny pancerz
nie oddam nikomu
czujności
o czternastej trzydzieści słyszę czyjeś głosy; pani się nazywa?
operacja udana usunięto stwór który jak hydra
ma setki odrastających głów
wenflonem kroplówka
kap kap kapie
mam to w duszy!

J.G.
2017-12-08