(suita liryczna)

Słyszę dźwięk niebiańskich skrzypiec
gdzie wirtuoz świetlnogwiezdny
grał etiudę z światłocieniem
zmieniał tempo

I świetlistą promieniadą gnał wśród
słonecznego pyłu aż wybuchał
lustr energią w stroposferze
tak szaleńczą

Nagle błysk w strunociąg wpadłszy
pomiędzy efami skacze
już promienie baletne wirują
w atmosferę wpadając

Żywiołowo i rytmicznie emanują barwną tęczą
trylionem orgazmów owocuje aura
w rytuale swej płodności

podnietą słoneczną


J.G.
.