Odeszłaś szybko w karmazynie nieba
W mglistej poświacie gdy ranek dojrzewał
Dziś wiem że tego nie było mi trzeba
Smutek zalewa

Dąsami nagle jutrznię przywitałaś
Przybój się cofnął wyparował z głowy
Gwiazdy pogasły czy wyparowały
Smutna ma mowa

Milcząca jesteś tak zdystansowana
Słowem mnie mrozisz ciągle strojąc fochy
Ozięble witasz od samego rana
Nic tu z pozłoty
 
Kierat codzienny duszę twoją mieli
Szczęście małżeńskie to wielka ułuda
Nimfa zniknęła ucichli anieli
Dzieją się cuda

Jerzy
Zdjęcie z Internetu