Logowanie

Ostatnio wyróżniony

powierzam ci
Poezja
powierzam ci kawałek siebie posmakuj słowa przela...
Więcej

Ostatnio zarejestrowani

  • AkexeyKam
  • uhiqykat
  • ykaqex
  • honoratadziob
  • nataliamalz

Obecnie zalogowany

  • Start
    Start Tutaj znajdziesz wszystkie wpisy dostępne na stronie.
  • Kategorie
    Kategorie Wyświetla listę kategorii tego bloga.
  • Tagi
    Tagi Wyświetla listę słów kluczowych, które zostały wykorzystane na blogu.
  • Blogerzy
    Blogerzy Wyszukaj ulubionego blogera na stronie.
  • Wpisy Zespołu
    Wpisy Zespołu Wyszukaj ulubiony zespół.
  • Archiwum
    Archiwum Zawiera listę wpisów, które zostały utworzone wcześniej.
  • Login
    Login Formularz logowania

Stajenny 2

Dodane przez w w Proza
  • Rozmiar czcionki: Większa Mniejsza
  • Przeczytano: 103
  • Komentarzy: 3
  • Drukuj

Słońce chyliło się ku zachodowi. W okolicznych domach zapalono światła. Półmrok powoli wpełzał do stajni. 
Konie wracały niechętnie z pastwiska. Ociągając się, jeszcze skubały trawę. Stado popędziło w końcu za czarnym wałachem, kierując się ku wejściu do stajni. Rozległ się głuchy tętent kopyt po betonowej podłodze, tak jakby dobosz uderzał pałeczkami w bęben. 
Ija, ija - dobiegło z końca stajni. To dwa brązowe konie, podobne do siebie jak dwie krople wody - nie były zadowolone ze swego towarzystwa... Zakłębiło się znienacka. Antagoniści się pogryźli. 
   Stajenny otwierał boksy, wpuszczając zwierzęta po kolei do środka. 
- Maryla, gdzie jesteś? 
- Chcę zapędzić Derka do boksu. 
Łagodnym ruchem ręki lekko dotknęła zadu brązowego konia. W półmroku stajni, w której wirowały kłęby kurzu, konie były nie do odróżnienia. Dał się słyszeć głuchy trzask. Żona stajennego krzyknęła i upadła na podłogę. Przetoczyła się dwa metry dalej, aby uniknąć stratowania przez rozzłoszczonego konia. Był to niestety nie ukochany Derek a niegrzeczny i agresywny Lampi, wzięty na przechowanie. 
   - Maryla, co się stało? 
   - Kopnął mnie - zaszlochała żona stajennego. 
Wówczas gospodarz silną ręką złapał Lampiego za kantar, wciągnął do boksu, zaryglował bramkę i pomógł wstać zranionej żonie. Potem zaprowadził ją do pokoju obok, gdzie obejrzał zranioną nogę. Wyglądała okropnie. 
   - Zadzwonię na pogotowie. Nie wiadomo czy noga nie jest złamana - powiedział. 
   - Nie wiem. Okropnie mnie boli i jest bardzo spuchnięta - szlochała. 
Pogotowie przyjechało po kilkunastu minutach i zabrało ją do szpitala. 

cdn.

Jerzy

05. 11. 2016

 

 

I kiedy wszyscy tak cudnie chrapiecie
A nocka mglista wasze ciała tuli
o drugiej w nocy luli Wam tu luli
Sami nie wicie kiedy wnet umrzecie
Czy będzie ranek czy to będzie nagle
Kiedy skowronki wam też zaśpiewają
I kiedy przyjdzie do Was boży anioł
Nie wiecie pory wkrótce się dowiecie

Jurek
Ostatnie wpisy Autora
Komentarze nie są dostępne publicznie. Proszę się najpierw zalogować , by zobaczyć / dodać komentarz.