Logowanie

Ostatnio wyróżniony

powierzam ci
Poezja
powierzam ci kawałek siebie posmakuj słowa przela...
Więcej

Ostatnio zarejestrowani

  • AkexeyKam
  • uhiqykat
  • ykaqex
  • honoratadziob
  • nataliamalz

Obecnie zalogowany

  • Start
    Start Tutaj znajdziesz wszystkie wpisy dostępne na stronie.
  • Kategorie
    Kategorie Wyświetla listę kategorii tego bloga.
  • Tagi
    Tagi Wyświetla listę słów kluczowych, które zostały wykorzystane na blogu.
  • Blogerzy
    Blogerzy Wyszukaj ulubionego blogera na stronie.
  • Wpisy Zespołu
    Wpisy Zespołu Wyszukaj ulubiony zespół.
  • Archiwum
    Archiwum Zawiera listę wpisów, które zostały utworzone wcześniej.
  • Login
    Login Formularz logowania

Stajenny 4

Dodane przez w w Proza
  • Rozmiar czcionki: Większa Mniejsza
  • Przeczytano: 58
  • Komentarzy: 3
  • Drukuj

  Lodowaty wiatr wciskał się przez nieszczelne okna do środka stajni. Metalowe rynny jęczały głucho.
W kuchni wesoło mruczał piecyk. Stajenny wraz z żoną, popijając gorącą herbatę, snuli wspomnienia:
  - Czy pamiętasz Maryla zimę dwa lata temu? Silny mróz unieruchomił pociągi, bo zamarzła trakcja. Trzeba było czekać na nie godzinami.
  - Tak, pamiętam. Nasz samochód zamienił się przed stajnią w bryłę lodu. Przez dwa tygodnie nie mogliśmy go używać.
Małżonkowie przywołali wspomnienia. Tak, początki były bardzo trudne. Stary budynek, który poprzedni właściciele sprzedali ich córce, wymagał gruntownego remontu. Hodowali w nim kury - nioski, które nagle zaczęły masowo zdychać. Córka wzięła w banku kredyt i zaczęła remont. Ponad dwa miesiące trwało usuwanie ptasiego nawozu. Tam, gdzie znajdują się obecnie boksy, stał wypalony wrak samochodu. Poprzedni właściciele zdemontowali nawet kaloryfery a instalacja elektryczna i wodociągowa była uszkodzona.
  - Pamiętasz jak robiłaś wylewkę, by załatać dziurawą podłogę? - spytał stajenny żonę.
  - Tak. Malowaliśmy ściany, uszczelnialiśmy szpary
w poddaszu a na pokrycie całego dachu papą zabrakło pieniędzy - powiedziała.
  - Kochane autko. Woziliśmy nim cegły i tylko raz nawaliły resory. Sama zaprojektowałaś kominek w hallu i nadzorowałaś jego budowę. 
  - A ty zrobiłeś siodlarnię. Piłowałeś deski i wierciłeś otwory w ścianach na podpórki dla siodeł.
  - A Dominika wraz z kolegami wymurowała boksy dla koni.
Za oknem deszcz bębnił o parapety. Rynny wypluwały strumieniami wodę, ale kuchenny piecyk grzał przyjemnie.
  - Ubiegłoroczna zima była też trudna. Zamarzła cała instalacja wodociągowa. Pamiętasz? - zapytał stajenny.
  - Oczywiście. Kupiliśmy otuliny, jednak niewiele to pomogło. Za mało ich było i nie wystarczyło pieniędzy na całość - odpowiedziała.
  - Woziliśmy z miasta codziennie kilkanaście pięciolitrowych pojemników z wodą dla koni. Gdy ustały mrozy, trzeba było palnikiem podgrzewać instalację i zmieniać zawory - powiedział.
   Stajenny wówczas często napełniał wiadra i koryta śniegiem. Nie miał czasu by włożyć rękawiczki a konie były spragnione. Cieszyły się, gdy podawał im do pyska śnieg. Kiedy żona była zajęta inną pracą, nosił zmarzniętymi rękami sprasowane bele siana i słomy. Mieszał też owies z lodowatą wodą. Konie musiały dostać posiłek. Znosiły doskonale mróz i urosła im piękna sierść. 

 

cdn

 

Jerzy

 

10. 11., 2016

I kiedy wszyscy tak cudnie chrapiecie
A nocka mglista wasze ciała tuli
o drugiej w nocy luli Wam tu luli
Sami nie wicie kiedy wnet umrzecie
Czy będzie ranek czy to będzie nagle
Kiedy skowronki wam też zaśpiewają
I kiedy przyjdzie do Was boży anioł
Nie wiecie pory wkrótce się dowiecie

Jurek
Ostatnie wpisy Autora
Komentarze nie są dostępne publicznie. Proszę się najpierw zalogować , by zobaczyć / dodać komentarz.