Logowanie

Ostatnio wyróżniony

powierzam ci
Poezja
powierzam ci kawałek siebie posmakuj słowa przela...
Więcej

Ostatnio zarejestrowani

  • marttaa89x
  • ClevelandMendoza67
  • AldridgeMichael2
  • HaagensenMcKay20
  • BjerregaardMohamad0

Obecnie zalogowany

  • Start
    Start Tutaj znajdziesz wszystkie wpisy dostępne na stronie.
  • Kategorie
    Kategorie Wyświetla listę kategorii tego bloga.
  • Tagi
    Tagi Wyświetla listę słów kluczowych, które zostały wykorzystane na blogu.
  • Blogerzy
    Blogerzy Wyszukaj ulubionego blogera na stronie.
  • Wpisy Zespołu
    Wpisy Zespołu Wyszukaj ulubiony zespół.
  • Archiwum
    Archiwum Zawiera listę wpisów, które zostały utworzone wcześniej.
  • Login
    Login Formularz logowania

Bolec. Opowieść stajenna

Dodane przez w w Proza
  • Rozmiar czcionki: Większa Mniejsza
  • Przeczytano: 77
  • Komentarzy: 2
  • Drukuj

Upał na dworze nasilał się z godziny na godzinę. Paddock tonął w kurzu. Wyschnięta ziemia prosiła się wręcz o deszcz.
   - Wyprowadź Tigera tato - poprosiła córka.
Tiger, największy koń w stadzie, 170 cm w kłębie, maść skarogniada – waży około 600 kg. Po odsunięciu rygla z bolcem i otwarciu stalowej bramki, wyprowadziłem konia w pobliskie zarośla. Musiałem przejść z nim pod chorągiewkami odgradzającymi paddock.Tam pasł się spokojnie, rżał donośnie i od czasu do czasu trącał mnie łbem.
   Po skończeniu lekcji jazdy konnej, córka wraz z uczennicą, oraz z przybyłymi do stajni zaprzyjaźnionymi gośćmi, wyprowadziła cztery konie na nowe pastwisko. Ja z Tigerem szedłem w środku. Koń był posłuszny i nie rwał się do galopu. Gdy wszedł na pastwisko - po zwolnieniu linki wypuściłem go.
    Upał się wzmagał. Wszyscy udaliśmy się do stajni. Pastwisko jest dobrze ogrodzone i konie nie mogą się wydostać. Po wypoczynku w chłodnej stajni – o ile prace porządkowe można nazwać wypoczynkiem – poszliśmy na pastwisko po konie.
Tiger szedł w środku stada, a córka z amazonką jechały na oklep. Konie były spokojne do chwili wejścia na paddock.
   Przed otwartą bramką stała już córka. Konie pogalopowały do stajni.
Trzymałem Tigera na lince. Wyrwał się do przodu i pociągnął mnie za sobą. Rygiel bramki z wystającym bolcem uderzył mnie w okolice serca. Odskoczyłem błyskawicznie i puściłem linkę.
Tiger był już daleko i galopował za swoimi towarzyszami.

 

Jerzy
12. 05. 2017
foto własne

I kiedy wszyscy tak cudnie chrapiecie
A nocka mglista wasze ciała tuli
o drugiej w nocy luli Wam tu luli
Sami nie wicie kiedy wnet umrzecie
Czy będzie ranek czy to będzie nagle
Kiedy skowronki wam też zaśpiewają
I kiedy przyjdzie do Was boży anioł
Nie wiecie pory wkrótce się dowiecie

Jurek
Ostatnie wpisy Autora
Komentarze nie są dostępne publicznie. Proszę się najpierw zalogować , by zobaczyć / dodać komentarz.