Logowanie

Ostatnio wyróżniony

powierzam ci
Poezja
powierzam ci kawałek siebie posmakuj słowa przela...
Więcej

Ostatnio zarejestrowani

  • marttaa89x
  • ClevelandMendoza67
  • AldridgeMichael2
  • HaagensenMcKay20
  • BjerregaardMohamad0

Obecnie zalogowany

  • Start
    Start Tutaj znajdziesz wszystkie wpisy dostępne na stronie.
  • Kategorie
    Kategorie Wyświetla listę kategorii tego bloga.
  • Tagi
    Tagi Wyświetla listę słów kluczowych, które zostały wykorzystane na blogu.
  • Blogerzy
    Blogerzy Wyszukaj ulubionego blogera na stronie.
  • Wpisy Zespołu
    Wpisy Zespołu Wyszukaj ulubiony zespół.
  • Archiwum
    Archiwum Zawiera listę wpisów, które zostały utworzone wcześniej.
  • Login
    Login Formularz logowania

Kanada 1990

Dodane przez w w Proza
  • Rozmiar czcionki: Większa Mniejsza
  • Przeczytano: 125
  • Komentarzy: 5
  • Drukuj

 

 

 Przyleciałem do tego dalekiego kraju za oceanem 11 czerwca o dacie podanej w tytule. 

Odleciałem 12 grudnia 1990 r. 
Wówczas panował u nas w kraju stan wojenny. 
Zaproszenie na pobyt turystyczny otrzymałem od mojego brata Staszka , urodzonego w Polsce, a przebywającego na stałe w Kanadzie. 
Jest pracownikiem dydaktycznym na jednym z uniwersytetów, w prowincji Ontario. 
Brat Staszek ściągnął do Kanady również mojego najmłodszego brata Krzysztofa. 
Obaj bracia mają żony Polki. 

- Jurku. Dam ci możliwość pobytu u mnie na czas nieokreślony. Natomiast nie mogę ci zagwarantować pracy. Nawet na czarno. 
- Rozumiem Staszku. Marylka , moja żona , pozostała w kraju wraz z trójką dzieci w wieku szkolnym. Sam wiesz, do czego stan wojenny u nas doprowadził. Nie ukrywam absolutnie, że jestem zainteresowany pracą na czarno w Kanadzie. 

- Krzysiu nie ma stałej pracy. Pracuje tylko dorywczo. Ale ma liczne kontakty, których ja nie mam. 
Wynajmuje mieszkanie. Już tam przebywa jego polski zięć. Możesz na doczepkę zamieszkać u niego. Zgodził się. 

Zamieszkałem w jego wynajętym mieszkaniu. Było puste aż do późnych godzin wieczornych. 
Lokatorzy przychodzili dopiero po wielogodzinnym dniu pracy. Ja czekałem na kontakty. 
I doczekałem się w okresie urlopowym. 

Farma. Pracowałem wraz z zięciem brata . Każdy z nas nocował w namiocie. Pobudka o piątej, dojazd na pola truskawkowe godzinę. Praca na akord 12 godzin z przerwą na tzw. lunch.

 

 

C.d. n.

I kiedy wszyscy tak cudnie chrapiecie
A nocka mglista wasze ciała tuli
o drugiej w nocy luli Wam tu luli
Sami nie wicie kiedy wnet umrzecie
Czy będzie ranek czy to będzie nagle
Kiedy skowronki wam też zaśpiewają
I kiedy przyjdzie do Was boży anioł
Nie wiecie pory wkrótce się dowiecie

Jurek
Ostatnie wpisy Autora
Komentarze nie są dostępne publicznie. Proszę się najpierw zalogować , by zobaczyć / dodać komentarz.