Logowanie

Ostatnio wyróżniony

powierzam ci
Poezja
powierzam ci kawałek siebie posmakuj słowa przela...
Więcej

Ostatnio zarejestrowani

  • marttaa89x
  • ClevelandMendoza67
  • AldridgeMichael2
  • HaagensenMcKay20
  • BjerregaardMohamad0

Obecnie zalogowany

  • Start
    Start Tutaj znajdziesz wszystkie wpisy dostępne na stronie.
  • Kategorie
    Kategorie Wyświetla listę kategorii tego bloga.
  • Tagi
    Tagi Wyświetla listę słów kluczowych, które zostały wykorzystane na blogu.
  • Blogerzy
    Blogerzy Wyszukaj ulubionego blogera na stronie.
  • Wpisy Zespołu
    Wpisy Zespołu Wyszukaj ulubiony zespół.
  • Archiwum
    Archiwum Zawiera listę wpisów, które zostały utworzone wcześniej.
  • Login
    Login Formularz logowania

Prawdziwa opowieść

Dodane przez w w Proza
  • Rozmiar czcionki: Większa Mniejsza
  • Przeczytano: 70
  • Komentarzy: 2
  • Drukuj

Jako młody nauczyciel po studiach germanistycznych starałem się zawsze w okresie wakacji szkolnych pracować w NRD. Pracowałem wówczas z grupą kolegów - studentów, oraz z moim bratem Staszkiem na poczcie dworcowej w Berlinie Wschodnim. Internat pocztowy, niedaleko przejścia granicznego z Berlinem Zachodnim, był wtedy pusty. Wiadomo - uczniowie mieli wakacje. 
Ponieważ impreza z alkoholem dobiegła końca a mój znajomy przyjaciel berlińczyk już wyszedł - postanowiliśmy trochę pospacerować. Tak, aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Niedaleko przejścia granicznego była, zamaskowana wysokimi krzakami, tablica z napisem: - "granica państwowa". Zupełnie niewidoczna od ulicy.
Gdy zbliżyliśmy się do siatki z drutu - usłyszeliśmy:
- Stać! Zatrzymać się!
A później szczęk odbezpieczonej broni... W tym czasie obowiązywał rozkaz strzelania do osób na terenie przygranicznym, o czym dowiedziałem się znacznie później. Byłem wtenczas świeżo po pobycie w jednostce wojskowej w Opolu, na kursie podchorążych ze Studium Wojskowego.
Poznałem natychmiast broń. Był to KBK AK - pistolet maszynowy produkcji radzieckiej. Potrafiłem rozebrać go i złożyć nawet w ciemnym pomieszczeniu.
Za pierwsze ostre strzelanie z tej broni dostałem awans na kaprala podchorążego. Zaliczyłem wówczas same dziesiątki w tarczy. Miał skrzydełko bezpiecznika opuszczone w dól.To znaczy, że był gotowy do strzału ostrą amunicją. A wówczas tylko taka obowiązywała na terenach przygranicznych NRD.
Powiedziałem do brata:
- Nie ruszaj się.
Młokosy - bo to były dziewiętnastoletnie młokosy - wsadzili nas do gazika i zawieźli na komisariat Policji Ludowej.
Pouczyłem brata - a udzielałem mu wówczas lekcji niemieckiego:
- Idź i powiedz, że jesteśmy Polakami i pracujemy na poczcie w Berlinie, mieszkamy niedaleko przejścia granicznego w internacie, oraz że tablica niedaleko przejścia granicznego była po prostu niewidoczna zza krzaków.
Poszedł. Nie było go dłuższy czas. Zostałem z młokosem trzymającym odbezpieczoną broń. I wtedy - czystą niemczyzną - powiedziałem do niego:
- Podnieś skrzydełko bezpiecznika do góry, bo siebie i mnie zabijesz.
Wystraszony posłuchał mnie natychmiast.
Przygoda skończyła się szczęśliwie. Przyszedł oficer Straży Granicznej NRD, wysłuchał tego, co mu brat powiedział, skonfrontował to z z policjantami a ci zawieźli nas z powrotem do internatu. A wieczorem poczęstowaliśmy go polską wódką.

 

Jerzy

 

30. 05. 2017

 

Foto net

I kiedy wszyscy tak cudnie chrapiecie
A nocka mglista wasze ciała tuli
o drugiej w nocy luli Wam tu luli
Sami nie wicie kiedy wnet umrzecie
Czy będzie ranek czy to będzie nagle
Kiedy skowronki wam też zaśpiewają
I kiedy przyjdzie do Was boży anioł
Nie wiecie pory wkrótce się dowiecie

Jurek
Ostatnie wpisy Autora
Komentarze nie są dostępne publicznie. Proszę się najpierw zalogować , by zobaczyć / dodać komentarz.