Logowanie

Ostatnio wyróżniony

powierzam ci
Poezja
powierzam ci kawałek siebie posmakuj słowa przela...
Więcej

Ostatnio zarejestrowani

  • marttaa89x
  • ClevelandMendoza67
  • AldridgeMichael2
  • HaagensenMcKay20
  • BjerregaardMohamad0

Obecnie zalogowany

  • Start
    Start Tutaj znajdziesz wszystkie wpisy dostępne na stronie.
  • Kategorie
    Kategorie Wyświetla listę kategorii tego bloga.
  • Tagi
    Tagi Wyświetla listę słów kluczowych, które zostały wykorzystane na blogu.
  • Blogerzy
    Blogerzy Wyszukaj ulubionego blogera na stronie.
  • Wpisy Zespołu
    Wpisy Zespołu Wyszukaj ulubiony zespół.
  • Archiwum
    Archiwum Zawiera listę wpisów, które zostały utworzone wcześniej.
  • Login
    Login Formularz logowania

Prawdziwa opowieść dwa

Dodane przez w w Proza
  • Rozmiar czcionki: Większa Mniejsza
  • Przeczytano: 105
  • Komentarzy: 7
  • Drukuj

Byłem w roku 1972 młodym nauczycielem języka niemieckiego w Liceum Ogólnokształcącym w Kamienicy Polskiej, niedaleko Częstochowy. Miałem 26 lat. Zawsze w czasie wakacji szkolnych starałem się wyjeżdżać do dawnej NRD, aby doskonalić język i popracować. Byłem tam uważany za polskiego studenta. 
Halle Neustadt – rok 1972. Moja pierwsza praca w Międzynarodowych Brygadach Studenckich pod patronatem Wolnej Młodzieży Niemieckiej ( FDJ). Byliśmy jako studenci zagraniczni z krajów obozu socjalistycznego – zakwaterowani w akademiku, na nowo budującym się osiedlu mieszkaniowym. Pracowaliśmy, ze względu na niedobór sprzętu budowlanego, głównie przy kopaniu rowów. Praca była na akord a wyniki codziennie były rozwieszane na tablicy informacyjnej na budowie i w domu studenckim. Stołowaliśmy się na placu budowy w kantynie. Dojście do placu budowy pieszo zajmowało nam około godziny. Po pracy robiliśmy zakupy w pobliskich sklepach samoobsługowych, gotowaliśmy sobie kolacje, pisaliśmy listy. Oczywiście nie stroniliśmy od zabawy w pobliskiej restauracji - "Biała róża”. Na naszym osiedlu było zawsze wesoło. 
Po raz pierwszy zacząłem wówczas pracować jako tłumacz. Cieszyłem się popularnością wśród Czechów, Polaków i Słowaków. 
Pamiętam Milenę. Słowaczka - bardzo piękna i młoda dziewczyna. Za piękna – bo niestety nasi opiekunowie z FDJ natychmiast zaczepiali ją i to bez żenady. Prosiła nas Polaków o opiekę, bo chciała być wierna swemu chłopcu na Słowacji. Chodziliśmy z nią wszędzie a ja pomagałem jej grzecznie i elegancko uwalniać się od natrętów. Była nam bardzo wdzięczna za opiekę a jej rodacy wyśmieli tłumacza niemieckiego, który próbował w języku słowackim tłumaczyć niemieckie prelekcje kulturalne. Poprosili, żebym tłumaczył, i mimo że mówiłem do nich po polsku, rozumieli mnie doskonale. 
Na weekendy wyjeżdżaliśmy wówczas pod namioty do innych miejscowości. Wyjazdy organizowała FDJ. 
Pamiętam jak moją błękitną koszulę – modną wówczas, bo zakupioną w Polsce w sklepie prywatnym – działaczka FDJ chciała zamienić na swoją. Odmówiłem. Powiedziała mi od razu, że jest chora i chciała tę  koszulę zdjąć. Nie dałem jej tego zrobić – ale pogłaskałem i przytuliłem dziewczynę. Wyszła rozczarowana z  pokoju.. Później dowiedziałem się, że nie o koszulę wyłącznie jej chodziło.

Ot – dałem się nabrać na prastary damski chwyt.

 

Jerzy

02. 06. 2017

foto

I kiedy wszyscy tak cudnie chrapiecie
A nocka mglista wasze ciała tuli
o drugiej w nocy luli Wam tu luli
Sami nie wicie kiedy wnet umrzecie
Czy będzie ranek czy to będzie nagle
Kiedy skowronki wam też zaśpiewają
I kiedy przyjdzie do Was boży anioł
Nie wiecie pory wkrótce się dowiecie

Jurek
Ostatnie wpisy Autora
Komentarze nie są dostępne publicznie. Proszę się najpierw zalogować , by zobaczyć / dodać komentarz.