Logowanie

Ostatnio wyróżniony

powierzam ci
Poezja
powierzam ci kawałek siebie posmakuj słowa przela...
Więcej

Ostatnio zarejestrowani

  • marttaa89x
  • ClevelandMendoza67
  • AldridgeMichael2
  • HaagensenMcKay20
  • BjerregaardMohamad0

Obecnie zalogowany

  • Start
    Start Tutaj znajdziesz wszystkie wpisy dostępne na stronie.
  • Kategorie
    Kategorie Wyświetla listę kategorii tego bloga.
  • Tagi
    Tagi Wyświetla listę słów kluczowych, które zostały wykorzystane na blogu.
  • Blogerzy
    Blogerzy Wyszukaj ulubionego blogera na stronie.
  • Wpisy Zespołu
    Wpisy Zespołu Wyszukaj ulubiony zespół.
  • Archiwum
    Archiwum Zawiera listę wpisów, które zostały utworzone wcześniej.
  • Login
    Login Formularz logowania

Prawdziwa opowieść trzy

Dodane przez w w Proza
  • Rozmiar czcionki: Większa Mniejsza
  • Przeczytano: 90
  • Komentarzy: 4
  • Drukuj

Było upalne i znojne lato roku 1969. Pamiętam wakacyjną pracę w dawnej NRD - w Berlinie na Dworcu Wschodnim. 
Praca na zmiany. Rano dojazd z internatu na Scharnhorststrasse do Ostbahnhof. W obrębie dworca mieścił się olbrzymi Urząd Pocztowy. Sortowanie paczek, zgodnie z kodem pocztowym, oznaczonym cyframi. Układanie ich na wózkach i umieszczenie pod odpowiednim skrótem w olbrzymiej hali. Paczki miały różną zawartość. Widziałem urny z prochami zmarłych, przesyłki odzieżowe, stosy gazet wschodnioniemieckich, oraz magazynów. 
W obszernej kantynie, gdzie na ścianie wisiał portret Ericha Honeckera – wydawano posiłki. Potrawy zamawiało się samemu. Jak zwykle w każdym zakładzie pracy – pojemniki z miętową herbatą lub zbożową kawą. Wyjątkiem był również bogato zaopatrzony bar z alkoholami. Tego dotychczas nie widziałem w żadnym zakładzie pracy w NRD. 
Przez okno obserwowałem przyjazd wozu pocztowego z Berlina Zachodniego. Dwaj panowie bez żadnego słowa dostarczali, oraz po usunięciu plomby z drzwi pojazdu - odbierali przesyłki. Dziwiło mnie to ogromnie, dopóki nie zobaczyłem, że pracownicy Poczty wschodnioberlińskiej, po prostu obracali się plecami do okna kantyny, widząc celnika z Berlina Zachodniego. 
Pracowałem również na nocne zmiany. Podjeżdżałem wózkiem pocztowym do pociągu i następowało wyładowanie przesyłek z szybkiej kolei miejskiej. 
Uwaga, uwaga...poczta jedzie. 
Światła peronu, ruch i gwar. Tłok i pośpiech. Trzeba było uwijać się jak w ukropie. Pociągi zatrzymywały się na krótko, i jechały dalej. 
Gabi. 
Moja najpierw korespondencyjna przyjaciółka, a później… 
Popatrz. Gdybyś mnie widziała jak haruję w twojej ojczyźnie. 
Jesteś w Lipsku. 
Chciałbym cię nareszcie zobaczyć a nie tylko czytać twoje listy w akademiku we Wrocławiu. 
Wysłałem króciutką karteczkę . 
Będę wtedy i wtedy u ciebie. Wsiądę o tej i o tej godzinie do pociągu. 
Podałem precyzyjnie czas odjazdu i przyjazdu pociągu do Lipska, oraz datę. 
Czy wyjdziesz po mnie na pociąg? I czekałem na odpowiedź. 
Doczekałem się. 
Będę siedział w pierwszym wagonie od lokomotywy. 
Założę przeciwsłoneczne okulary. 
Zawołam – Gabi
Jak poznać ją? 
Przecież jej dotychczas nie widziałem. Nie przysłała mi żadnego swojego zdjęcia… 

 

Jerzy

06. 06. 2017

I kiedy wszyscy tak cudnie chrapiecie
A nocka mglista wasze ciała tuli
o drugiej w nocy luli Wam tu luli
Sami nie wicie kiedy wnet umrzecie
Czy będzie ranek czy to będzie nagle
Kiedy skowronki wam też zaśpiewają
I kiedy przyjdzie do Was boży anioł
Nie wiecie pory wkrótce się dowiecie

Jurek
Ostatnie wpisy Autora
Komentarze nie są dostępne publicznie. Proszę się najpierw zalogować , by zobaczyć / dodać komentarz.