Logowanie

Ostatnio wyróżniony

powierzam ci
Poezja
powierzam ci kawałek siebie posmakuj słowa przela...
Więcej

Ostatnio zarejestrowani

  • marttaa89x
  • ClevelandMendoza67
  • AldridgeMichael2
  • HaagensenMcKay20
  • BjerregaardMohamad0

Obecnie zalogowany

  • Start
    Start Tutaj znajdziesz wszystkie wpisy dostępne na stronie.
  • Kategorie
    Kategorie Wyświetla listę kategorii tego bloga.
  • Tagi
    Tagi Wyświetla listę słów kluczowych, które zostały wykorzystane na blogu.
  • Blogerzy
    Blogerzy Wyszukaj ulubionego blogera na stronie.
  • Wpisy Zespołu
    Wpisy Zespołu Wyszukaj ulubiony zespół.
  • Archiwum
    Archiwum Zawiera listę wpisów, które zostały utworzone wcześniej.
  • Login
    Login Formularz logowania

W złotej klatce

Dodane przez w w Proza
  • Rozmiar czcionki: Większa Mniejsza
  • Przeczytano: 80
  • Komentarzy: 2
  • Drukuj

Jak zwykle rankiem, kiedy mąż już wyszedł, zabrała się do pracy. Z uporem maniaka szukała najmniejszej odrobiny kurzu w lśniącej czystością kuchni. A sama kuchnia oraz łazienka i salon nie potrzebowały tej mrówczej pracy. Wszak miała pralkosuszarkę, odkurzacz piorący pod ciśnieniem dywany, najnowszy model mopa, a kuchnia przypominała laboratorium kosmiczne. 
Poczuła głód. Gdy otworzyła lodówkę, zobaczyła, że niewiele już zostało z zapasów, które jej pan i władca przyniósł wczoraj w przypływie dobrego humoru. Gdy miał zły, stołował się sam na mieście. 
Był wziętym adwokatem. Ona - żona, dobrze po trzydziestce, wypielęgnowana, uśmiechnięta, ubrana jak modelka na co dzień i na specjalne okazje, miała stanowić, według zasad mężowskich, dekoracyjny ozdobnik. Bawić i reprezentować dom, gdy mąż gościł grono znajomych, rodzinę i innych gości z zewnątrz. 
Straciła pracę zanim się poznali. Wykształcona i urodziwa - odrzuciła zaloty młodszego od niej szefa. Uniosła się ambicją, nie zważając na fakt, że takich jak ona było tysiące. 
Odeszła z godnością i po daremnych poszukiwaniach samodzielnej i sprawiającej jej satysfakcję pracy - musiała zrezygnować, bo takiej nie było. A nie chciała lądować w wielkiej korporacji, bo szef już zadbał o to, by nie zrobiła nigdzie jakiejkolwiek kariery. 
- Po co ci praca za nędznych parę groszy - przekonywał mąż. - Dbaj o dom, nie musisz się troszczyć o jego utrzymanie. Ja zadbam o to, byś do końca życia nie miała żadnych materialnych trosk. 
Na początku było wręcz uroczo. Jeździli razem do licznych galerii, kąpała się w zagranicznych płynach kąpielowych, kosmetyki - i to drogie - nie stanowiły problemu. Zawsze z przyjemnością wylegiwała się długo w pościeli. Pracy było niewiele, bo mąż stale miał pieniądze na wszystko i ciągle go nie było. 
Musiała go tylko reprezentować. Pieniędzy jej nie dawał. 
- Nie troszcz się o to - mawiał. Ja wszystko kupię, co potrzebujemy. 
To on planował wspólny urlop w atrakcyjnych zagranicznych hotelach i cieszył się, gdy na plaży przyciągała spojrzenia panów i pań. O panów się nie martwił, gdyż bywali tam przeważnie starsi mężczyźni, a na lekcje surfingu, prowadzone przez młodych instruktorów, zabraniał jej chodzić. I wszystko musiało być tak, jak on zaplanował. Jej zdanie zupełnie się nie liczyło. Wszak ona nie posiadała pieniędzy i mąż nawet nie dawał jej kieszonkowego. 

- Czego chcesz - mówił - Masz wszystko, nie potrzebujesz niczego załatwiać, niczego zdobywać i sądzę, że nawet wacików ci nie brakuje. 
Żyła w złotej klatce.

Jerzy

07. 05. 2017

foto net.

I kiedy wszyscy tak cudnie chrapiecie
A nocka mglista wasze ciała tuli
o drugiej w nocy luli Wam tu luli
Sami nie wicie kiedy wnet umrzecie
Czy będzie ranek czy to będzie nagle
Kiedy skowronki wam też zaśpiewają
I kiedy przyjdzie do Was boży anioł
Nie wiecie pory wkrótce się dowiecie

Jurek
Ostatnie wpisy Autora
Komentarze nie są dostępne publicznie. Proszę się najpierw zalogować , by zobaczyć / dodać komentarz.