Logowanie

Ostatnio wyróżniony

powierzam ci
Poezja
powierzam ci kawałek siebie posmakuj słowa przela...
Więcej

Ostatnio zarejestrowani

  • AkexeyKam
  • uhiqykat
  • ykaqex
  • honoratadziob
  • nataliamalz

Obecnie zalogowany

  • Start
    Start Tutaj znajdziesz wszystkie wpisy dostępne na stronie.
  • Kategorie
    Kategorie Wyświetla listę kategorii tego bloga.
  • Tagi
    Tagi Wyświetla listę słów kluczowych, które zostały wykorzystane na blogu.
  • Blogerzy
    Blogerzy Wyszukaj ulubionego blogera na stronie.
  • Wpisy Zespołu
    Wpisy Zespołu Wyszukaj ulubiony zespół.
  • Archiwum
    Archiwum Zawiera listę wpisów, które zostały utworzone wcześniej.
  • Login
    Login Formularz logowania

Stajenny 3

Dodane przez w w Proza
  • Rozmiar czcionki: Większa Mniejsza
  • Przeczytano: 88
  • Komentarzy: 2
  • Drukuj

- No, jak się czujesz Marylko? - zapytał stajenny swoją żonę podczas odwiedzin w szpitalu. 
- Troszkę lepiej. Na szczęście noga nie była złamana, tylko silnie potłuczona. Dostałam serię zastrzyków - przeciwtężcowy i przeciwkrwotoczne. 
Dalsze długie leczenie będzie przebiegać w domu. 
- Jestem wykończona i obolała. Jutro wychodzę do domu - powiedziała. 
- No dobrze. Zdrowiej i o nic się nie martw. Jakoś 
dajemy sobie z Dominiką radę bez ciebie - powiedział. 
Stajenny nie chciał żony martwić, a więc nie powiedział jej, co wydarzyło się przy wczorajszym pojeniu koni. Córka pojechała do gminy załatwić kilka spraw. Został sam z siedmioma końmi. 
Był pogodny ranek. Promienie słońca nieśmiało pukały w okna. Woda z głośnym szumem płynęła do wiader. Słysząc to konie rżały głośno i nastawiały uszu. 
Agresywny Lampi doskonale pamiętał, co się niedawno wydarzyło. Teraz, tupiąc kopytem, domagał się wody pierwszy. 
- Poczekaj, najpierw dostaną inne. Jeszcze nie twoja kolej - powiedział stajenny. 
Gdy przechodził z pełnym wiadrem obok jego boksu, ogier wychylił się i złapał go zębami za ramię. 
Zabolało. Stajenny pochylił się i postawił wiadro przy jego bramce. Ogier przyciągnął je do siebie i szybko wypił wodę. 
Wałach w sąsiednim boksie uderzył tylnymi nogami w ścianę. Wyginając szyję wężowym ruchem, znienacka ugryzł go w grzbiet. Inne konie zakotłowały się w boksach uderzając kopytami w bramki. 
Stajenny zareagował natychmiast. Otworzył boks Lampiego, unikając zręcznie kopnięcia kopytem w puste wiadro. Płynnym ruchem stopy posłał je za siebie. Odepchnął napierające na niego zwierzę i zamknął bramkę. 
Ogier nie dał za wygraną. Uderzył kopytem z całej siły w bramkę, chybiając nogę stajennego o włos. 
- Spokojnie. Jesteś niegrzeczny. Daj się napić innym - powiedział stajenny. 
Następnie przyniósł wodę sąsiadowi młodego ogiera. Podstawił mu wiadro pod pysk jedną ręką, przytrzymując je tułowiem. Drugą ręką pieszczotliwie podrapał go za uszami. 
Zwierzę parsknęło zadowolone 

Leczenie nogi Maryli trwało niemalże trzy miesiące. Niesamowicie silne uderzenie kopytem zmiażdżyło mięśnie uda. Olbrzymi krwiak w granatowym kolorze uniemożliwiał chodzenie nawet w pomieszczeniu. Opatrunki i zastrzyki w brzuch, wielokrotne punkcje i inne medykamenty pomogły w leczeniu. Do dziś pozostał dół w mięśniach wielkości pięści. 

 

Jerzy

07. 11. 2016



cdn.

I kiedy wszyscy tak cudnie chrapiecie
A nocka mglista wasze ciała tuli
o drugiej w nocy luli Wam tu luli
Sami nie wicie kiedy wnet umrzecie
Czy będzie ranek czy to będzie nagle
Kiedy skowronki wam też zaśpiewają
I kiedy przyjdzie do Was boży anioł
Nie wiecie pory wkrótce się dowiecie

Jurek
Ostatnie wpisy Autora
Komentarze nie są dostępne publicznie. Proszę się najpierw zalogować , by zobaczyć / dodać komentarz.